Drukuj

Osoby cierpiące na depresję, doświadczające fobii, chorujące na schizofrenię nie żyją w próżni społecznej. Są wśród nas, mieszkają w sąsiedztwie, mijamy ich w miejscu pracy, spotykamy w autobusie. Doświadczany przez nich problem staje się udziałem ich bliskich. To oni borykają się z niepewnością, zadają sobie pytania: „Jak mogę pomóc, co powinienem zrobić, jak mądrze udzielić choremu wsparcia?”.

Osoby z otoczenia chorego często próbują różnych metod – starają się przemówić choremu do rozsądku, proszą: „Ogarnij się, nie myśl tak, spróbuj tak”. Równolegle często odczuwają złość, zniechęcenie i bezradność. W zależności od własnych zasobów emocjonalnych, wiedzy na temat choroby, umiejętności interpersonalnych stają się osobami wspierającymi lub kontrolującymi, rozumiejącymi albo pełnymi niepokoju i irytacji.

Celem tego artykułu jest przede wszystkim skłonienie do refleksji nad tym, co myślimy o osobach chorych i jak wobec nich postępujemy. Czy jesteśmy krytyczni, wspierający, a może wyręczamy chorego we wszystkim? Pomagamy czy niecierpliwimy się? Czy cały czas działamy i sterujemy procesem leczenia bliskiej osoby, czy też mądrze ją wspieramy? Warto uzmysłowić sobie, jak oceniamy fakt, że ktoś cierpi na chorobę psychiczną? Czy mamy świadomość, że problemy psychiczne mogą dotknąć każdego z nas? A może sądzimy, że przytrafiają się tylko słabszym lub mało odpornym na stres? Mało kto zarzeka się, że nigdy nie zachoruje na grypę, zapalenie płuc, a przecież zapadalność na nie zależy od naszej ogólnej odporności. Czy uważamy, że problemy psychiczne nas w życiu ominą? Większość z nas pierwsze oznaki gorszego psychicznego samopoczucia, jak choćby pojawiające się lęki, traktuje jako coś sobie obcego, egodystonicznego – „to nie ja, nie poznaję siebie, nigdy taki nie byłem, nie jestem sobą”. Trudno uświadomić sobie, że te niepokojące symptomy choroby obrazują słabszą część nas samych.

Niestety w naszym społeczeństwie bardzo często określenia związane z oceną funkcjonowania psychicznego stosowane są potocznie jako pejoratywne, czasem używa się ich jako inwektyw. Sformułowania typu: „jesteś nienormalny, to czysta paranoja, dziwak, jakaś schiza” ograbiają te pojęcia z nierozłącznie z nimi związanego cierpienia, a służą negatywnej ocenie zachowań innych. Ciągle jeszcze mała świadomość chorób psychicznych (przyczyn, objawów, leczenia) i wiedza na ich temat powoduje, iż ich odbiór społeczny nacechowany jest lękiem i niepewnością. „Gdy rozum śpi, budzą się demony” – parafrazując tytuł obrazu Francisca Goi, można powiedzieć, że rozum chroni nas przed zagłębianiem się w lęk. Rzeczywiście, im większa jest nasza wiedza na temat konkretnej choroby lub zaburzenia psychicznego, na jakie cierpi bliska nam osoba, tym mądrzej i adekwatniej będziemy mogli jej pomóc. Rozmawiając z lekarzem, poszerzając wiedzę o chorobie, jesteśmy w stanie przygotować się emocjonalnie i wzmocnić w roli osoby wspierającej. Ważne, byśmy wspierali proces leczenia, a nie chorobę.

Istotne jest stawianie wymiernych, realnych celów – zarówno sobie, jak i choremu. Nie oczekujmy cudu nagłej poprawy, nie przenośmy ciężaru odpowiedzialności na siebie: „ja się tak staram, powinno mu się już poprawić”. Leczenie jest procesem, zmiany pojawiają się stopniowo. Ważne jest również, by nie obciążać ani siebie, ani chorego poczuciem winy. Zaburzeń i chorób psychicznych nie wywołuje się własnym świadomym życzeniem. Ich pojawienie się nie świadczy o naszej ułomności lub winie – wynika ze splotu wielu czynników. Przykładowo można wymienić trudności rozwojowe (np. oschły, mało wspierający system sprawowania opieki przez rodziców), traumatyczne doświadczenia (ciężka choroba, wypadek), nagłe utraty (pracy, związku, ważnego aspektu obrazu siebie), przeciążenie stresem długotrwałym. Pojawiające się myśli: „mogłam zauważyć u niej/u niego niepokojące objawy choroby wcześniej i zareagować inaczej” często pokazują naszą niezgodę na własną bezradność, którą odczuwamy w związku z chorobą bliskiej osoby. Wolimy sądzić, że coś mogliśmy zrobić, by jej zapobiec. Jest to próba złudnego odzyskania poczucia kontroli w trudnej, zaskakującej sytuacji. Jedną z najważniejszych kwestii jest właściwe rozłożenie ciężaru odpowiedzialności za proces leczenia. To choremu powinno najbardziej zależeć na tym, by poczuć się lepiej. Unikaj „pielęgnowania jego słabości” – wspieraj w stawianiu kroków na drodze bycia silniejszym. Czasami chory musi zauważyć, że otoczenie daje mu wsparcie, ale nie podejmie pewnych działań za niego. To on musi zdecydować się na to, by wstać, ubrać się i wyjść na spacer. Metaforycznie mówiąc – dobrze, jeśli ktoś mu w tym spacerze towarzyszy, ale nie może go nieść przez całą drogę. Czasami doświadczenie przez chorego stanu bezradności otoczenia jest czynnikiem aktywującym go do zmiany. Jako opiekun, towarzysz osoby chorej masz prawo do poczucia zniechęcenia, słabości czy nawet złości na sytuację, w której razem jesteście. Pomagając, a nie osaczając, szanujemy prawo drugiej osoby do decydowania o tym, jak wygląda jej proces leczenia i zdrowienia. Sytuacja komplikuje się jednak, kiedy osoba nie dąży do polepszania stanu swojego zdrowia, zaprzecza niepokojącym objawom, a nawet intensyfikuje zachowania autodestrukcyjne (np. upija się, nadużywa leków, rozładowuje napięcie w sposób niszczący poprzez samookaleczanie się, staje się agresywna względem siebie lub innych, grozi otoczeniu lub rozważa samobójstwo). Często w takich sytuacjach czujemy się bezradni. Rozmowy i nakłanianie do wizyty u lekarza nie działają, a on sam nie potrafi zobaczyć, iż źródło choroby istnieje w nim samym. Chory może odczuwać stany, które oceniamy jako irracjonalne, nieprawdziwe, niepokojące. Otoczenie jest zdezorientowane i przestraszone dowiadując się, że „wszyscy mnie słyszą, na mnie patrzą, podsłuchują, przenikają mój mózg itp.”. Cierpiący postrzega swoje odczucia jako stan rzeczywisty, zewnętrzny, w jego przeżyciu prawdziwy i realny. Na próbę konfrontowania swoich przekonań może reagować złością, jeszcze większą podejrzliwością i wycofaniem. Jest też prawdopodobne, że uzna swojego rozmówcę za kolejną osobę należącą do jego prześladowców. Bliscy chorego powinni być dyrektywni w sytuacji, kiedy on sam nie chce się leczyć, a jego funkcjonowanie psychiczne i społeczne znacznie się pogarsza. Jeżeli zachowania takiej osoby zaczynają mieć pewne bardzo niepokojące cechy zaburzeń psychicznych (np. psychotycznych), możesz dążyć do zdiagnozowania jego stanu zdrowia nawet bez jego zgody. Określa to artykuł 23 ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego z 1994 roku (Dz.U. z 1994 r. Nr 111, poz. 535):

Przyjęcie do szpitala psychiatrycznego odbywa się za pisemną zgodą danej osoby lub za zgodą sądu opiekuńczego, jeśli osoba jest niezdolna do wyrażenia zgody. W przypadkach nagłych procedura jest uproszczona. Osoba może być przyjęta do szpitala bez jej zgody, jeśli jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób. Jeśli zachodzą wątpliwości czy dana osoba ma zaburzenia psychiczne możliwe jest jej przyjęcie do szpitala bez jej zgody na okres do 10 dni. Sąd opiekuńczy wszczyna postępowanie (na podstawie zawiadomienia szpitala oraz na wniosek) w przedmiocie istnienia lub braku podstaw do przyjęcia osoby do szpitala bez jej zgody. Do szpitala psychiatrycznego może być również przyjęta, bez jej zgody, osoba chora psychicznie:

• jeśli jej zachowanie wskazuje, że poza szpitalem stan jej zdrowia psychicznego pogorszy się lub

• jeśli jest niezdolna do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych i zasadne jest przewidywać, że pobyt w szpitalu przyniesie poprawę jej stanu zdrowia. Ustawa dopuszcza leczenie przymusowe osoby przyjętej bez zgody w celu usunięcia zaburzenia, które spowodowało przyjęcie do szpitala. Lekarz ma obowiązek w takim przypadku informowania pacjenta o planowanym postępowaniu (Dz. U. 2017 r. poz. 882 Art. 33. 1, Art. 33.2)

Sytuacja, kiedy otoczenie decyduje za osobę chorą o konieczności umieszczenia jej w szpitalu celem uzyskania diagnozy i leczenia, jest oczywiście jedną z najtrudniejszych, jakich można doświadczyć w procesie opieki nad osobą cierpiącą psychicznie. Niemniej jeśli czujemy, że jest to jedyne rozwiązanie służące choremu, musimy się na nie zdobyć. Asystowanie osobie zmagającej się z problemami psychicznymi jest bardzo trudnym procesem. Informacje o tym, jak odnosić się do osoby chorej psychicznie, zawarte są w artykułach zamieszczonych na stronie: www.zdrowiepsychiczne.org. Piszemy tam o komunikacji z chorym, zasadach dobrego pomagania, sposobach pomocnych w zachowaniu własnej równowagi psychicznej. Zrozumienie, empatia, świadomość, że czasami życie nas przerasta (i nie świadczy to o naszej winie), ułatwia mądre pomaganie osobom potrzebującym naszego emocjonalnego wsparcia.

Autorka: Aleksandra Białek

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na ich korzystanie.