Drukuj

Idea work-life balance[1] to koncepcja zarządzania zasobami ludzkimi,
która zrodziła się w Stanach Zjednoczonych na przełomie lat 70 i 80 ubiegłego wieku. Wówczas to diagnozowano pojawienie się wielu niepokojących zjawisk dotyczących funkcjonowania grup pracowniczych. Odnotowywano spadek wydajności, obniżenie kreatywności działań, poczucie przeciążenia pracą. Były to negatywne skutki utrwalania postaw pracowniczych ukierunkowanych na realizowanie zadań zawodowych kosztem życia prywatnego i rodzinnego. Idea stała się nośna, ponieważ zaobserwowane zjawiska przynosiły negatywne ekonomicznie skutki. Pracownicy skarżyli się na wypalenie zawodowe, chorowali, spadała wydajność ich pracy. Opierając się na socjologicznych i ekonomicznych badaniach, zauważono, „że ilość godzin spędzonych w pracy nie jest równoznaczna z efektywnością. Brak równowagi pomiędzy sferami życia i chroniczny stres prowadzą bowiem do dekoncentracji, spadku motywacji i satysfakcji z pracy, które są podstawą zaangażowania w obowiązki zawodowe. Spadek efektywności powoduje, że pracownik musi dłużej zostawać w pracy, a dodatkowy czas w firmie pogłębia jego problemy,więc znów bierze kolejne nadgodziny. W ten sposób zatrudnieni wpadają w zamknięty cykl ciągłej pracy bez widocznych sukcesów. Taki stan odbija się również na sytuacji rodzinnej, a konflikty domowe mają silny wpływ na zdolność wykonywania obowiązków zawodowych”[2].

Samo zauważenie strat wynikających z nadmiernego skupienia się pracownika na jednej strefie życia było niewątpliwie ważnym i trafnym spostrzeżeniem. Stało się jasne, że pracownik żyjący tylko pracą i funkcjonujący przez większą część doby w jej obrębie (faktycznym – biurze lub zadaniowym - myśląc o realizacji obowiązków) nie ma gdzie „naładować swoich akumulatorów” przez co ponosi straty w życiu osobistym. Grozi mu wypalenie, przemęczenie, które niezauważone lub pomijane w prostej drodze doprowadzi go do pogorszenia stanu zdrowia. Równocześnie emocjonalnie i realnie oddala się od codziennego toku życia swojej rodziny. Postulowano: wdrażanie elastycznego czasu pracy, możliwości wykonywania pracy zdalnie, albo w niepełnym wymiarze godzin, wprowadzenia udogodnień dla rodziców małych dzieci, płatności za godziny nadliczbowe oraz szkolenie pracowników w obszarze rozwoju kompetencji społecznych (głównie organizacyjnych).

Z założeniem idei work-life balance praktycznie trudno jest dyskutować.
Odnosi się do pojęcia bliskiego każdemu z nas: terminu: „złoty środek”. Jednakże, osiągnięcie złotego środka w praktyce, okazuje się trudne i złożone. Pomimo prawie powszechnej zgody, co do słuszności idei, nadal praktyczne związania wdrażane są jedynie częściowo (zainteresowanym badaniami na ten temat polecamy ciekawy artykuł o badaniach nad wdrożeniem idei WLB, dostępny w Internecie, autorstwa pani dr Marzeny Syper-Jędrzejak[3]). Prawdopodobnie musimy się w życiu pogodzić z tym, że złoty środek jest pewną ideą, tym samym tworem prawie idealnym, a więc nam śmiertelnikom trudno dostępnym. W epoce ogromnego rozwoju techniki, indywidualnego rozwiązywania możliwości pełnienia obowiązków (zadaniowy lub stały czas pracy, stacjonarne lub mobilne świadczenie zadań) trudno jest jednoznacznie ustalić pewne reguły. Żyjemy w świecie społecznym, ale pełnym różnych indywidualności, odmiennych zdań i potrzeb. Dla jednej osoby odebranie służbowego telefonu w czasie wolnym będzie symbolem jej wykorzystania, dla innej dowodem, na to, że jest ważnym ogniwem organizacji; dla kogoś wysiłkiem, dla innego drobiazgiem.

W dalszej części artykułu zwrócimy uwagę na to, co może zrobić sam pracownik, by jego funkcjonowanie w świecie zawodowym i osobistym przebiegało w możliwie harmonijny sposób. Zmiany organizacyjne, wdrażanie odgórnych zintegrowanych programów kształtujących równowagę praca - dom, mogą przekraczać jego kompetencje i możliwości.

Co w takim razie możemy uznać, za (być może mało wymierny i na pewno subiektywny) wskaźnik bycia w zgodzie z koncepcją work-life balance?

Prawdopodobnie odpowiedź brzmi tkwi w naszym własnym rozpoznaniu siebie.

Warto zadać sobie pytania: czy zgadzam się z tym, że zarówno w obszarze pracy, jak i życia domowego uznaję, że mogę być „wystarczająco dobrym” pracownikiem/domownikiem? Termin „wystarczająco dobry” rozpropagował psycholog Bruno Bettelheim[4] twierdząc, że rodzice mają być „wystarczająco dobrymi”, a nie idealnymi rodzicami (terminu „wystarczająco dobry” jako pierwszy użył amerykański psychoanalityk i pediatra Donald Winnicot[5]). Wiadomo, że ideału nie znajdziemy, a gdyby nawet - otoczenie czułoby się przy nim gorzej, miało świadomość własnych ograniczeń i braków. Wystarczająco dobry rodzic pomieszcza w sobie zarówno swoje mocne, dobre strony, jak i jest świadomy swoich braków i ograniczeń. Wystarczająco dobry pracownik, powinien realnie umieć ocenić siebie i jakość swojej pracy, wiedząc, co jest jego silną stroną, w jakim obszarze potrzebuje wsparcia, i które zadania ktoś inny realizuje lepiej od niego. Oceniając realnie, jest więc otwarty na dalsze swoje kształcenie i rozwój, a także wie czym może się „wymienić” z innymi. Podstawowym założeniem wdrożenia idei work-life balance w życie byłoby więc przeświadczenie: „nie ma idealnego rozwiązania, ale ja- na ile potrafię- staram się do niego przybliżać. Potrafię uznać, że ktoś inny może przewyższać mnie w jakimś obszarze, a jeszcze ktoś uczyć się ode mnie”. Pracownik stając się bardziej elastycznym, jest w stanie zgodzić się na to, że przez jakiś czas dostaje więcej obowiązków, bo jest taka potrzeba, wiedząc, że po tym okresie będzie mógł się zregenerować. Dążenie do odnalezienia złotego środka można porównać do poszukiwania kamienia filozoficznego. Dobrze, że wielu się nim interesuje, bo w ten sposób powstają nowe ciekawe teorie i odkrycia, ale być może sam proces jego poszukiwania jest ważniejszy od odnalezienia.

Idzie za tym postulat: popatrzymy czasem na swoją pracę/ życie domowe z boku – tak jakbyśmy oceniali pracę/rodzinę znajomego. Nie krytycznie, ale z zainteresowaniem, co można by zmienić, jakie obszary zachowań tak wrosły w schematy, że nie sprawdzamy, czy nadal są słuszne i skuteczne. Prawdopodobnie zauważymy, że pewne rzeczy przestały nam już odpowiadać, role stały się męczące, a obszar przypisanych wcześniej obowiązków należałoby zrewidować. Wówczas, warto wprowadzić zmiany i modyfikacje – etapami, stopniowo, w uzgodnieniu z otoczeniem. Pracując ciągle w jednym schemacie i trybie pracy pracownik pozbawiony jest inspiracji, nowych wzorów z zewnątrz. Bycie w schemacie organizacyjnym ułatwia mu wykonywanie obowiązków, zwalnia od wielu wątpliwości, ale równocześnie ogranicza jego kreatywność. Zauważenie schematów, w których funkcjonujemy jest warunkiem, by zmodyfikować swoje relacje- zarówno zawodowe, jak i prywatne. Które schematy nas ograniczają,
które dają nam bezpieczeństwo? To pytania, na które trzeba znaleźć odpowiedź. Zauważenie, że niektóre z nich nas uwierają, otwiera drogę do twórczej zmiany. Każdy trener technik kreatywnego myślenia potwierdzi, że trzeba wyjść poza krąg dotychczas stosowanych metod, by zobaczyć szerszy obraz. Ważnym wskaźnikiem mogącym pomóc ustalić, czy realizujemy swoje życiowe zadania zgodnie z ideą work-life balance jest refleksja nad tym, czy czujemy
się wykorzystywani. Odczucie wewnętrznego sprzeciwu, powtarzające się spostrzeżenia, iż coś dzieje się niezgodnie z ustaleniami, zakresem obowiązków, przypisanymi rolami wskazuje na zachwianie równowagi. Jeżeli realizuję pewne zadania ponad określone wcześniej możliwości i zasady (np. notorycznie dłużej pracuję niż było to ustalone, mój zakres pracy powinny wykonywać dwie-trzy osoby) powinienem zastanowić się nad tym, co mogę zmienić i zmodyfikować. Zachowanie równowagi między pracą a życiem prywatnym zakłada, iż są również w naszym życiu działania niezwiązane z żadnym z tych obszarów. Mowa tu o zainteresowaniach, aktywnościach odbiegających od charakteru wykonywanych obowiązków. Często radzi się osobom pracującym umysłowo, by za formę odpoczynku
i regeneracji obrali sobie czynności fizyczne, np. pielęgnowanie ogródka. Z kolei tym, którzy cały czas pracują w ruchu, fizycznie zaleca się relaks przy czynnościach spokojniejszych, wymagających wysiłku intelektualnego. Ważne, by w obszarze wypoczynku nie powielać tego samego wewnętrznego napędu, jaki mamy wykonując obowiązki. Jeżeli wewnętrznym motorem twojego działania w pracy jest ukryta albo nawet świadoma rywalizacja, odpocznij przy działaniach, które realizujesz sam dla siebie. Jeżeli w domu lub pracy cały czas mówisz, tłumaczysz, rozporządzasz - przyda ci się przestrzeń, w której możesz tylko słuchać, albo uczyć się od innych. Przełamując nawyki musisz zaskakiwać samego siebie.

W każdym momencie swojego życia możesz:

  • uczyć się czegoś nowego, albo sprawdzać, czy w nowych zadaniach, pomysłach odnajdziesz inspirację. Tak więc: kobieto – przeczytaj czasopismo motoryzacyjne, mężczyzno – przeczytaj tzw. „kobiecą” książkę,

  • być ciekawym, pytać, szukać wyjaśnień– nie musisz być w każdej sytuacji autorytetem i wyrocznią,

  • zauważać życie wokół siebie - dać sobie szansę, by zaskoczyła cię codzienność,
    która wcale nie musi być zwykła, przewidywalna i nudna,

  • sprawdzać, co możesz więcej - zapisać się na nowy kurs czy szkolenie – im mniej początkowo umiesz, tym nauka może się okazać ciekawsza,

  • powiedzieć „nie” rutynie – spotykać się z nowymi ludźmi, pójść do pracy inną trasą,

  • możesz, a nawet powinieneś zadbać o swoje ciało – ono tyle z tobą wytrzymuje…

Sportowcy wiedzą, że aby utrzymać równowagę trzeba umieć balansować. Koncepcja work-life to propozycja balansu. Kiedy za mocno ”przechylisz się w jedną stronę” musisz przesunąć ciężar ciała w drugą. Ten balans chroni cię przed upadkiem, sprawia, że odbierasz życie, jako ciekawe, zaskakujące, ale także zależne od ciebie, twoich zdolności i wyborów.

Autor: Aleksandra Białek - psychoterapeuta, socjolog

[1]: Zobacz: definicja work-life balance w : Wikipedia Wolna encyklopedia [2]: K. Wolski, M. Szymańska „Work-life balance – idea, którą warto się zainteresować”, Sedlak & Sedlak 26.03.2013, rynekpracy.pl). [3]: Dr Marzena Syper- Jędrzejak (Wydział Zarządzania, Uniwersytet Łódzki), „Narzędzia wspierania równowagi praca-życie- wybrane przykłady z praktyki gospodarczej”, „ZARZĄDZANIE ZASOBAMI LUDZKIMI”, 2014, vol.2014 [4]: Bruno Bettelheim „Wystarczająco dobrzy rodzice”, Tłumacz: Dorota Kubicka, Maria Gawlik, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2012 [5]: Donald Winnicott „DOM JEST PUNKTEM WYJŚCIA. Eseje psychoanalityczne”, Przekład: Anna Czownicka, Wydawnictwo Imago, Gdańsk 2011

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na ich korzystanie.