Drukuj

Współcześnie, w czasach ciągłych dynamicznych zmian, stres wskazywany jest jako jedno z głównych zagrożeń cywilizacyjnych mających konsekwencje zdrowotne. Długotrwały prowadzi nie tylko do zaburzeń zdrowia psychicznego, ale także do rozwoju wielu chorób somatycznych. Dotyczy wszystkich grup zawodowych.

Czy nauczyciel to zawód „inny”? Szczególnie trudny i wyjątkowy? Prawdopodobnie przedstawiciele wielu innych profesji spieraliby się o tę wyjątkowość. Jednak na pewno nauczyciel to zawód poddany ogromnej presji, narażony na wiele zagrożeń, stale oceniany: przez dyrektora, organy kontrolne, rodziców podopiecznych, środowisko, innych nauczycieli, a nade wszystko na co dzień, stale i bez przerwy przez swoich uczniów. Wymaga się od niego stałej gotowości do działania, traktując ten zawód jak służbę. Ciąży na nim szczególna presja społeczna. W tym kontekście można nauczyciela określić zawodem szczególnym, nie tylko z powodu narażenia na nadmierny, stały stres, ale dlatego, że mimo tego stresu, idąc do dzieci czy młodzieży, musi być w stałej gotowości, ponieważ sam silnie oddziałuje na młodego człowieka przykładem. Sfrustrowany, nieszczęśliwy i wypalony nauczyciel nie nauczy wychowanków, jak radzić sobie z trudnościami i lękami, nie przekaże pasji i wiary w siebie. Dlatego tak ważne są wszelkie działania, które mogą wyprzedzić powstanie głębokich negatywnych zmian w zdrowiu nauczycieli i te, dające umiejętność radzenia sobie z napięciem psychicznym wynikającym z życia zawodowego.

W opracowaniu zbiorowym badań naukowych pt. „Uwarunkowania zdrowia psychicznego nauczycieli w kontekście stresu zawodowego” [1] przytoczono dane, z których wynika m.in., że jako najbardziej stresujące nauczyciele wskazali zbyt małe wynagrodzenie (43,6 % wskazań). Takie odczucia potwierdza wiele obserwacji i badań. Dyrektor szkoły ma niewiele narzędzi, aby zmotywować pracowników finansowo. Wysokość wynagrodzenia nie zależy od niego. Niewysoki dodatek motywacyjny i jednorazowa nagroda z okazji Dnia Nauczyciela mają bardziej charakter docenienia pracy niż wymiar finansowy, ale to nie znaczy, że nie są ważne, tak jak ważne i skuteczne okazują się inne sposoby wzmocnienia poczucia własnej wartości, sprawstwa i sensu pracy nauczyciela.

Jakiś czas temu trafiłam na informacje na temat badań, dotyczących wpływu czynnika ludzkiego na wydajność pracy, które wykazały m.in., że duża część ludzi gotowa jest zrezygnować z ciekawszej finansowo oferty i pracować za mniejsze wynagrodzenie, żeby pozostać w zgranym zaprzyjaźnionym zespole, w pracy, gdzie panuje życzliwa atmosfera i gdzie szanuje się pracownika. Także wydajność wzrastała nie tam, gdzie były najlepsze warunki bytowe i finansowe, ale tam, gdzie przełożony zauważał i wykazywał zainteresowanie pracownikiem, np. stwierdzeniem „dobra robota”, „świetnie to zrobiłeś”, „twoje dzieci już zdrowe?” To wystarczyło. Warto więc może uświadomić sobie kilka prawd o ludziach, które przecież znamy, ale które powinniśmy na nowo odkryć i włączyć do naszej codzienności...?

Dlatego warto na co dzień zauważać nie tylko sukcesy, ale wysiłek wkładany przez pracowników w najrozmaitsze działania, ich zaangażowanie i pomoc udzielaną innym… Będąc dyrektorem szkoły co jakiś czas (nie tylko z okazji Dnia Nauczyciela) w pokoju nauczycielskim wywieszałam listę podziękowań – KAŻDEMU indywidualnie za coś konkretnego, zarówno nauczycielom jak i pracownikom obsługi: od zdobycia tytułu laureata konkursu przedmiotowego po upieczenie ciasta na radę pedagogiczną. Zawsze jest za co podziękować… Naprawdę. To nic nie kosztuje. Przyniosło natomiast wymierne efekty: lista wydłużała się, klimat pracy poprawiał, a poczucie zadowolenia z pracy wzrastało.

Główną rolę w takich działaniach powinien odgrywać dyrektor szkoły. To on jest głównym organizatorem i animatorem szkolnego życia i ma największy wpływ na atmosferę pracy. Moje ponad 30-letnie doświadczenie zawodowe dało mi możliwość obserwacji zjawisk z perspektywy nauczyciela, dyrektora, a także pracownika nadzoru. Początki pracy w szkole nigdy nie są łatwe. To wrażenie, że się „nie ogarnia”, „nie nadąża”, dzieci reagują „nie tak”, do tego zasypują wychowawcę mnóstwem problemów… Zmęczenie, brak snu i wsparcia. Ten ciągły stres przechodzący w lęk, że „nie dam rady”… Kiedy w pierwszym roku pracy powiedziałam mojej dyrektor, że chyba się do tego nie nadaję, bo tyle mi się nie udało…, ONA wskazała to, co mi się udało. I to zmieniło wszystko: lęk minął, stres zelżał, nabrałam pewności siebie i zaufania do dyrekcji.

To tylko przykład, ale całe moje zawodowe życie potwierdza, że zrozumienie i wsparcie przełożonych, ich zaufanie do pracownika i mądre pozostawienie przestrzeni wolności dla realizacji nieszablonowych pomysłów i pasji, przynoszą w efekcie sukcesy wychowawcze i edukacyjne, sympatię uczniów i rodziców, a przede wszystkim budują coś, co można nazwać „zawodowym poczuciem wartości” pomagającym radzić sobie ze stresem i lękiem w najtrudniejszych momentach.

Silny stres powodowany jest także ocenianiem przez kolegów, brakiem współpracy, poczuciem osamotnienia w zmaganiu się z zawodowymi trudnościami. Gdy zaczęłam pracę jako dyrektor szkoły, zależało mi więc szczególnie na dobrym klimacie wśród pracowników, nie tylko pedagogicznych, na wzajemnej życzliwości i współpracy. Zależało mi na stworzeniu zespołowego modelu rady pedagogicznej nauczycieli współpracujących ze sobą, a nie rywalizujących. Starałam się uświadomić, że razem więcej się uda i że razem zawsze jest łatwiej. Dlatego jak najczęściej starałam się zachęcać do współpracy i podejmowania decyzji całe grono pedagogiczne. Wspólnie decydowano o doskonaleniu zawodowym, dyskutowano o potrzebach całej rady, ale także o potrzebach indywidualnego wsparcia. Na bieżąco wspólnie korygowane były plany i zadania. Wspólnie rozwiązywano problemy wychowawcze „przegadując sprawę”, czasem wśród ogromnych sporów i przy znacznej różnicy zdań, ale w końcu wypracowywano wspólny front działań. Te konstruktywne spory okazały się wielką wartością, ponieważ swoboda w wyrażaniu opinii i poczucie, że każdy może mieć inne zdanie i każdy może się mylić, zmniejszały te najpoważniejsze lęki – przed krytyką i ośmieszeniem. Także wszelkie wspólne wyjścia, wyjazdy, świętowanie – łączą, skłaniają do niesienia pomocy i wspierania się w różnych sytuacjach.

Efekt? Taki obrazek: godzina 23.00, ale w salach trwają ostatnie przygotowania nauczycieli, a panie sprzątające tną bibułkowe różyczki, uzupełniając dekorację… To niezwykle „zgrane” grono ludzi pracujących w jednym miejscu bez przymusu innego jak własna pasja i odpowiedzialność. I to przekonanie: „pomagam innym, ale wiem, że kiedy będę potrzebować – mogę na nich liczyć”, jaki daje duży komfort psychiczny.

To wszystko przynosi nie tylko efekty zawodowe, ale integruje pracowników, buduje zdrowe relacje oparte na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu. A jeśli są efekty pracy – buduje się też poczucie sensu i własnej wartości nauczycieli. Stworzenie takiej atmosfery nie kosztuje. Wiadomo jednak, że stresu nie unikniemy. Mimo wszelkich działań minimalizujących jego wpływ, ON będzie nam wszystkim towarzyszył. Warto więc także umożliwić pracownikom udział w formach doskonalenia dających umiejętności radzenia sobie ze stresem (np. ćwiczenia relaksacyjne, antystresowe). Warto uświadomić sobie i innym wartość korzystania z urozmaiconego wypoczynku, znajdowania pasji i ciekawego zajęcia angażującego w momencie, kiedy jest się pod wpływem stresu.

Jest to oczywiście tylko namiastka problemu. Można jeszcze pisać o komforcie warunków pracy, pokojach socjalnych, strefach ciszy, można poruszać problem statusu zawodu nauczyciela i upadku jego etosu, dociekać przyczyn i szukać rozwiązań, ale na pewno warto – nie czekając na środki finansowe, na zmianę mentalności społeczeństwa i własną – po prostu już teraz zmienić to, co jest możliwe, co zależy tylko od nas i naprawdę „kosztuje” tylko naszą dobrą wolę.

Autorka: Iwona Rydzkowska

Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na ich korzystanie.